Coś bardzo niedobrego ostatnio dzieje się z Kościołem Katolickim w Polsce. I nie chodzi tu o skandale pedofilskie – choć to bardzo poważny problem i nie należy go bagatelizować, ale nie jest domeną wyłącznie duchownych jak to próbuje się nam wmówić. Podobne przypadki zdarzają się w każdym środowisku: wśród nauczycieli, trenerów, ludzi showbiznesu i polityków. Wystarczy przypomnieć aferę Epsteina czy niedawne wydarzenia z działaczami KO w Kłodzku.
Chodzi bardziej o kierunek, w którym zmierza polski Kościół. Tak jakby hierarchia za wszelką cenę chciała zaprzeczyć oskarżeniom o wtrącanie się w politykę. Efekt jest taki, że Kościół praktycznie zniknął z debaty publicznej. Schował się, dał zagonić do kąta, stał się zlękniony i wycofany. Coraz rzadziej zabiera głos w kluczowych sprawach moralnych, a gdy już to robi – jest posłuszny wobec każdej kolejnej władzy.
Bardzo wyrazistym przykładem była jego postawa podczas pandemii. Dawniej czy to w czasach okupacji czy PRL-u Kościół był ostoją dla prześladowanych i potrzebujących. Podtrzymywał nie tylko wiarę, ale także patriotyzm i polską tożsamość. Gdy w czasie pandemii rząd Morawieckiego nakazał zamknąć kościoły – hierarchia podporządkowała się bez żadnego protestu. Pamiętamy te upokarzające pogrzeby, na których w kościele mogło jednocześnie przebywać zaledwie 5 osób. Nagle wielu księży przestraszyło się wirusa bardziej niż utraty dusz. Efekt? Kolejne puste ławki na mszach. Ludzie zobaczyli, że w sumie nie trzeba w niedziele być obecnym na mszy bo przecież można w telewizji obejrzeć. W dodatku chcąc zaprzeczyć tezie, że nie jest dostosowany do dzisiejszych czasów próbuje być na siłę nowoczesny i postępowy w najgorszym znaczeniu tych słów.
Najlepszym przykładem tego nowego kursu jest list Konferencji Episkopatu Polski z 22 marca 2026 roku, którego głównym autorem był kard. Grzegorz Ryś. Kardynał ten nie od dziś bywa nazywanym ,,naczelnym rabinem Polski’’ bo w swoich wypowiedziach bardziej troszczy się o dialog z Judaizmem niż o realne problemy polskich katolików. Zamiast zabierać głos w sprawach, które naprawdę dotykają Polaków – ochrona życia, rozpad rodzin, demoralizacja młodzieży, promowanie ideologii gender w szkołach, masowa imigracja czy choćby jakiś głos pocieszenia dla wiernych, którego w dzisiejszych czasach bardzo brakuje – kardynał wydaje list z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej synagodze. Zamiast jasno przypominać, że Chrystus jest jedyną drogą zbawienia, że Nowy Testament wypełnia i przewyższa Stary, że nawrócenie jest wezwaniem dla wszystkich – list mocno podkreśla, że Żydzi nadal są narodem wybranym, że Bóg nie odwołał Pierwszego Przymierza i że mamy ich traktować jako „starszych braci w wierze”.
W tym samym czasie, gdy w Gazie giną tysiące cywilów, w tym wiele dzieci, dzieje się tam ogromna tragedia humanitarna – Kościół w Polsce milczy jak zaklęty. Zamiast potępić zbrodnie wojenne Izraela- woli ostrzegać Polaków przed antysemityzmem. Dlaczego nie potępi prześladowania chrześcijan przez Izrael na Zachodnim Brzegu Jordanu czy w Libanie, co ma miejsce obecnie. Izrael zachowuje się bezczelnie atakując kolejne sąsiednie kraje. Zachowanie kościoła w tej sytuacji to nie przypadek. To konsekwencja tego samego lęku i chęci przypodobania się światowej opinii.
W Polsce wystarczy tylko głośno powiedzieć słowo ,,Żydzi’’ żeby zostać oskarżonym o antysemityzm. Co rusz niesłusznie uderza się nasz naród krzywdzącymi i nieprawdziwymi określeniami typu ,,polskie obozy śmierci’’ czy o tym jak to Polacy masowo wydawali Żydów na śmierć. Światowa opinia zapomina o tysiącach ludzi, którzy z narażeniem życia ratowali ich w czasie II wojny światowej. Każdy kto pyta, drąży temat związany z Żydami z automatu dostaje łatkę antysemity. Pojęcie to jest już tak wyświechtane, że stało się orężem do zamykania ust wszystkim krytykom.
Dobrym przykładem był incydent z Grzegorzem Braunem, który parę lat temu zgasił chanukowe świece w sejmie. Reakcja prawie całego politycznego establishmentu pokazała, jak ogromny lęk i uległość panuje od lat w relacjach z Izraelem. W tym samym Sejmie gdzie Lewica od dawna postuluje o usunięcie krzyża z sali plenarnej i walczy o świeckie państwo. Co ciekawe dla porównania w Knesecie nigdy nie wystawiono bożonarodzeniowej szopki czy symbolu krzyża. Polska wbrew opiniom jest tolerancyjnym krajem dla innych religii czego nie można powiedzieć o państwach zachodnich, gdzie liczna reprezentacja muzułmańska otwarcie nienawidzi Żydów i dokonuje kolejnych aktów przemocy czy wandalizmu wobec społeczności żydowskiej.
Na szczęście nie wszyscy duchowni podporządkowali się tej linii. Wielu trzeźwo myślących proboszczów zbojkotowało odczytanie tego listu podczas mszy. Wielu teologów i kapłanów otwarcie krytykuje zawarte w nim treści, nazywając je niebezpiecznym zamazywaniem prawd wiary, a nawet herezją.
Tymczasem polscy biskupi swoim zachowaniem zamiast jednoczyć katolików- dzielą ich. Chcą tak bardzo być poprawni politycznie, że robią to kosztem swoich wiernych. Znamienna jest też ich postawa i niezrozumienie sytuacji zagrożenia ze strony migrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki gdzie wręcz nawołują do wpuszczenia ich do Polski jakby byli ślepi na przykłady napływające z całego świata. Ponadto boją się wspierania inicjatyw patriotycznych, żeby czasem nie być kojarzonym z żadną opcją polityczną. W dodatku czy ktoś widział ostatnio prymasa Polski albo nawet wie kto nim jest? Pojawia się głównie dwa razy w roku jak trzeba orędzie świąteczne wygłosić i życzenia złożyć.
Gdy widzę takie zachowania współczesnych hierarchów boli mnie jako katolika w jakim kierunku to wszystko zmierza. Zamiast znaleźć sposób jak przyciągnąć współczesnego zagubionego człowieka do kościoła, pocieszyć go, docenić szczególnie tych, którzy trwają w wierze, takimi zachowaniami jak wymienione powyżej -zniechęca się ich. W imię ,,postępu’’ Kościół zgadza się na ustępstwa bez żadnego sprzeciwu, a w dodatku jest nieobecny gdy trzeba bronić wartości chrześcijańskich.
Jeśli tak dalej będzie to wyglądało Polska podzieli los państw zachodnich gdzie kościoły zamieniane są na markety i inne obiekty użyteczności publicznej. Niestety przyroda nie lubi próżni, jeśli znikną kościoły w ich miejsce zaczną powstawać meczety i wraz z nimi przyjdzie społeczność, która nie będzie już tak tolerancyjna jak chrześcijanie.


Dzięki za odważne słowa o polskim Kościele, mam podobne zdanie i odczucia jako katoliczka ale mam też nadzieję, że mądrzy ludzie potrafią dobrze ocenić hierarchów kościoła.
A potem zauważyć arogancki stosunek Żydów do innych nacji.
Na szczęście papież Leon jest wyraźnym konserwatystą i powoli wysyła odpowiednich ludzi na decyzyjne stanowiska(nowy nuncjusz w Niemczech), którzy zahamują „postępowość” w Kościele.
Miejmy nadzieję, że hierarchowie Kościoła w Polsce zauważą, że zmierzają w złym kierunku i się ockną w porę bo zamiast przyciągnąć wiernych takimi zachowaniami jak wymieniłem tylko ich do siebie zniechęcają. Niezrozumienie realnych problemów Polaków w dzisiejszych czasach kosztem zwrócenia uwagi na rzekomy antysemityzm jest wymyślonym problemem, który ma odwrócić uwagę od wojennych działań Izraela. Jak widać Kościół katolicki w Polsce niestety również jest podatny na globalne wpływy i poprawność polityczną do tego stopnia, że nawet są w stanie wyrzec się prawd wiary.