Ostatnio robiłem wiosenne porządki w samochodzie, zajrzałem do schowka i moją uwagę przykuł pewien artefakt, który mówi więcej niż tysiąc słów. Była to stara, zgnieciona maseczka… Zawiesiłem się na kilkanaście sekund. Przed oczami stanęły mi obrazy niczym z Wietnamu- tylko zamiast helikopterów, dżungli i napalmu widziałem ludzi w maseczkach, trumny z Bergamo, paski grozy o zakażeniach i zgonach, zmęczonego ministra Szumowskiego i ministra ,,cyborga’’ Niedzielskiego, Cezarego Pazurę i akcje ,,szczepimy się’’ oraz wiele innych symboli tamtych czasów.
Na szczęście to już minęło. Albo raczej – tak nam się wydaje. Bo co dalej…
To już 6 lat jak rozpoczął się jeden z najdziwniejszych okresów w dziejach świata. Czas, w którym cały świat wstrzymał oddech, a rozum został schowany do szafy na 2 lata. Po latach coraz bardziej okazuje się, że mieliśmy do czynienia z zaplanowanym spektaklem, w którym polityka i interesy wzięły górę nad zdrowym rozsądkiem. Żeby nie było nieporozumień- nie neguje istnienia wirusa SARS-CoV-2 ani tego, że mógł być przyczyną wielu zgonów, ale cały globalny mechanizm który zastosowano przysporzył znacznie więcej szkód niż korzyści. Co rusz wychodzą nowe informację o tym, skąd to naprawdę się wzięło i jak przeprowadzono całą akcję. W USA od 2023 roku prowadzone są intensywne śledztwa Kongresu i kilku agencji wywiadu. Departament Energii i FBI uznały z wysokim prawdopodobieństwem, że wirus najprawdopodobniej wyciekł z laboratorium w chińskim Wuhan. Ślad wiedzie również do kierunku amerykańskiego – wychodzą dokumenty potwierdzające, iż ówczesny sekretarz ds. zdrowia – Anthony Fauci potajemnie finansował badania w instytucie w Wuhan nad zwiększeniem agresywności wirusów podczas gdy tego typu badania były zakazane w USA. Sporo do myślenia dają również tzw. ćwiczenia pandemiczne ,,Event 201’’ z 17 października 2019 roku w Nowym Jorku zorganizowane na kilka tygodni przed wybuchem pandemii przez Światowe Forum Ekonomiczne oraz Fundację Billa i Melindy Gatesów. Z dzisiejszej perspektywy wygląda, że było to ostatnie spotkanie przed operacją, które miało zaznajomić światowych decydentów z zasadami postępowania podczas pandemii.
A w Polsce jak to w Polsce… jak zwykle nikt za nic nie odpowiada, nikt o niczym nie wie. Było, minęło, po co drążyć temat… Nikt do dzisiaj nie poniósł konsekwencji. 200 tys. nadmiarowych zgonów przeszło bez echa. Nikt nikogo nie rozliczył za zamkniętą służbę zdrowia, zniszczenie biznesów setek tysięcy przedsiębiorców , segregację sanitarną czy wypowiadanie zamordystycznych haseł przez polityków prawie wszystkich opcji (nie licząc Konfederacji i Brauna). Żadnemu lekarzowi w to zaangażowanemu nie spadł włos z głowy, a prześladowani są do dzisiaj jedynie Ci, którzy naprawdę chcieli leczyć pacjentów wszystkimi dostępnymi metodami. Wspomniany Niedzielski też nie odpowiedział za to co powinien, a jedynie oberwał ,,rykoszetem’’ bo śmiał ujawnić dane jednego z lekarzy. Za dużo ludzi było po prostu w to umoczonych i nie ma dzisiaj woli przeprowadzenia w Polsce jakiegokolwiek śledztwa.
Pandemia pokazała też, jak łatwo sparaliżować świat jedną iskrą – wystarczy jakieś zagrożenie czy to będzie zaraza, brak prądu czy nawet zwykła plotka o niewidzialnym zagrożeniu i efekt domina gotowy. Odarła nas od resztek złudzeń do dziennikarzy, polityków. Pokazała zmierzch autorytetów takich jak np. lekarze (oczywiście nie wszyscy), że zależy im tylko na korzyściach materialnych, a pacjent jest po prostu dla nich intruzem. Udowodniła, że artyści za kasę zagrają i zaśpiewają wszystko, a duchowni, którzy zamiast otoczyć opieką wiernych i pocieszyć w tak trudnym czasie zamknęli kościoły przez co do dzisiaj odczuwają skutki w postaci pustych ławek w kościele. Prawa człowieka okazały się papierowe – w każdej chwili można je zawiesić, gdy wymaga tego polityczna potrzeba. A społeczeństwo, przyzwyczajone do konsumpcji i wygód, zgodziło się na wszystko, byle tylko wrócić do restauracji, kin czy lecieć na wakacje – nawet kosztem ryzyka przyjęcia preparatu, za który sam producent nie ponosił odpowiedzialności.
A świat po pandemii jest już inny. Bardziej podejrzliwy, bardziej cyniczny, bardziej podzielony. Zaufanie do państwa, mediów, nauki i medycyny spadło na łeb na szyję bo sami sobie na to zasłużyli. Nauczyliśmy się, że można zamknąć gospodarkę, zniszczyć miliony biznesów, zamrozić życie młodych ludzi na dwa lata, a potem nikt nie poniesie za to konsekwencji. Żadnych komisji śledczych, żadnych przeprosin, żadnych odszkodowań. Do dziś prezes Kaczyński i Mateusz Morawiecki nie mają sobie nic do zarzucenia i twierdzą że ,,państwo zdało egzamin’’. Z drugiej strony świat technologicznie w 2 lata zrobił skok jakby upłynęło jakieś 10 lat. Rozwinęła się informatyzacja życia, coraz więcej rzeczy odbywa się online na odległość. Praca zdalna stała się normą, a człowiek coraz mniej jest przydatny przez rozwój sztucznej inteligencji i robotyzację wielu branż. Trwa niestety też coraz większe odzwyczajanie ludzi od gotówki. Można powiedzieć, że 2020 rok był to zmierzch starego świata, który raczej już nigdy nie wróci.
Sześć lat później wciąż zadaje sobie pytanie czy to był po prostu jakiś sen czy to wszystko wydarzyło się naprawdę . Nie chodzi już o wirusa – chodzi o to, jak łatwo oddaliśmy wolność i jak chętnie nam ją zabrano. Czas pandemii był to test, który niestety wielu oblało.

