Igrzyska Mediolan–Cortina 2026 – radość czy powód do zmartwień?

Jak wiadomo nie od dziś Polska nie jest potęgą w sportach zimowych, no może w ostatnich latach przyzwyczailiśmy się jedynie do osiągnięć skoczków narciarskich, jak również do sukcesów Justyny Kowalczyk przeplatane od czasu do czasu pojedynczymi osiągnięciami na miarę złotego medalu Zbigniewa Bródki, który jeszcze na tych samych Igrzyskach w Soczi dorzucił później brąz w drużynie w łyżwiarstwie szybkim. Niemniej jednak sukcesem miał być jakikolwiek medal przywieziony z XXV Igrzysk Olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo. Na kończących się dzisiaj Igrzyskach mamy ich aż cztery, a trzy z nich to dzieło 19-letniego skoczka Kacpra Tomasiaka. Kto by się spodziewał, że skoczkowie przywiozą jakikolwiek medal patrząc na ich dyspozycję w tym sezonie. Choć jedynie forma tego utalentowanego skoczka pozwalała wierzyć, że jest szansa że zajmie on wysokie miejsce choćby w pierwszej 10-tce. 

A jednak Tomasiak przerósł oczekiwania! Najpierw w pięknym stylu srebro w konkursie na mniejszej skoczni, a potem brąz na skoczni dużej i na deser srebro w konkursie duetów z Pawłem Wąskiem. Tutaj mieliśmy sporo szczęścia bo zima przypomniała sobie na koniec konkursu, że przecież jest luty i trzeba mocno sypnąć śniegiem, na co jury nie pierwszy raz zareagowało serią dziwnych decyzji, które zaczęły wypaczać wyniki, by ostatecznie odwołać ostatnią serię. Na szczęście Polska była tym razem beneficjentem tych złych decyzji. Nie marudzimy- jak dają srebro bierzemy w ciemno.

Nie można zapomnieć też o Władimirze Semirunniju – Polaku rosyjskiego pochodzenia, który w 2024 roku otrzymał polskie obywatelstwo i od tamtej pory reprezentuje nasz kraj. W łyżwiarstwie szybkim na 10 000 m wywalczył srebro. W biegu na 10 000 m przez większość dystansu prowadził, jechał bardzo równo i pewnie. Na ostatnich okrążeniach stracił tylko do Czecha Metodeja Jilka, ale i tak wynik 12:39.08 to rekord życiowy i historyczny wynik dla Polski na tym dystansie. Dla porównania – przed nim żaden Polak nigdy nie zbliżył się do podium na długim dystansie.

No i jest jeszcze kilka miejsc w pierwszej dziesiątce, które też są dobrymi rezultatami. Kaja Ziomek-Nogal na 500 m w łyżwiarstwie szybkim – szóste miejsce, raptem 0,12 sekundy do podium, Maryna Gąsienica-Daniel siódma w slalomie gigancie, Eliza Rucka-Michałek ósma w biegach narciarskich na 50 km czy w końcu będący największym pechowcem Igrzysk – Damian Żurek dwa razy czwarty – na 500 m zabrakło mu 0,09 s do brązu, na 1000 m 0,07 s.

Podsumowując – 4 medale (3 srebrne, 1 brązowy) to jak na polskie warunki wynik dość dobry. W klasyfikacji medalowej jesteśmy na 21 miejscu, wyprzedzając m.in. Finlandię- wydawałoby się kraj zimy, nart i Świętego Mikołaja i jeszcze do nie dawna potęgi w sportach zimowych. Dla porównania – w Pekinie w 2022 r. mieliśmy 1 brąz (Dawid Kubacki w skokach), w Pjongczangu 2018 – 2 medale (również skoki -w tym 1 złoto Kamila Stocha i brąz w drużynie). Tym razem mamy aż trzy medale od jednego 19-latka – to jest coś, czego nikt nie się nie spodziewał.

Nie ma co oczekiwać, że nagle przywieziemy worek medali, nie jesteśmy Norwegią, Stanami ani Niemcami. Często jesteśmy minimalistami i nie mamy wielkich oczekiwań. Niestety trzeba przyznać, że jeden talent na miarę Tomasiaka potrafi czasem zamazać cały obraz polskiego sportu, zwłaszcza w tych mniej medialnych dyscyplinach. Może zamiast po raz kolejny sypać ogromną kasę na piłkę nożną, która sponsorów i zainteresowania ma pod dostatkiem, a sukcesów dalej brak – lepiej byłoby znaleźć kilka nisz i w nie naprawdę zainwestować: łyżwiarstwo szybkie, biathlon, biegi narciarskie. Bo tak to już u nas jest, że od czasu do czasu wykluje się Małysz albo Kowalczyk, a mimo to dyscyplina nie idzie do przodu. Często nasi sportowcy muszą trenować za granicą bo w Polsce nie ma odpowiedniej bazy do przygotowań jak to jest np. z biegami narciarskimi, narciarstwem alpejskich czy saneczkarstwem.

Mimo wszystko brawo Kacper Tomasiak, brawo  Władimir Siemirunnij, że potrafiliście dać nam piękne chwile i powody do dumy. To właśnie w sporcie jest piękne, że nie zawsze pieniądze i nazwiska dają sukces. Czasem wystarczy jeden talent, trochę szczęścia, ogromna ambicja żeby zadziwić wszystkich. Może kiedyś doczekamy się, że te sukcesy nie będą wyjątkiem, tylko regułą.

Aktualizacje newslettera

Wpisz swój adres e-mail poniżej i zapisz się do naszego newslettera

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *