Co jest nie tak z dzisiejszymi polskimi komediami? Dlaczego tak chętnie wracamy do starych klasyków?

Komedia to chyba najtrudniejszy gatunek sztuki filmowej. Już sam fakt, że tak rzadko dostaje poważne nagrody na wszelkich festiwalach pokazuje, że krytycy traktują go- trochę z góry, jako gatunek dość miałki i mało ambitny. Nie inaczej jest z polskimi komediami, choć tutaj w ostatnich latach ciężko wskazać tytuły, które można by nazwać naprawdę dobrymi i ambitnymi.

Wszyscy znamy niemal na pamięć stare kultowe polskie komedie, które można wymieniać jednym tchem, takie jak filmy Barei pokazujące absurdy PRL-u, trylogie Chęcińskiego o zwaśnionych rodzinach zza Buga czy klasyki Machulskiego. Jeszcze początek XXI wieku i filmy takie jak ,,Chłopaki nie płaczą’’ czy tragikomedia – ,,Dzień Świra’’ można zaliczyć do gatunku tych ponadczasowych. Niestety w ostatnich 20-25 latach ciężko wskazać tytuły, które można by nazwać naprawdę dobrą polską komedią, która została by w naszej pamięci na dłużej.

Jak to się stało, że filmy, które śmieszyły naszych rodziców, dziadków śmieszą dalej kolejne pokolenia, można je oglądać  w nieskończoność, a o tych współczesnych chciałoby się zapomnieć po jednym seansie.  Czy przyczyną jest fakt, że skończyły się pomysły i żyjemy w bardziej przewidywalnych czasach, mniej absurdalnych, a może po prostu nie ma kto napisać dobrego scenariusza i dialogów?

Otóż problem leży gdzie indziej. Stare komedie były przede wszystkim swojskie. Tłem akcji często była wieś, małe miasteczko, blokowisko, kolejka po mięso czy zetknięcie z biurokracją. Problemy zwykłych ludzi – te, które każdy z nas choć raz w życiu przeżył. Dialogi brzmiały jak te, które znamy z życia codziennego czy to wypowiadane przez naszych rodziców, wujków albo zasłyszane w sklepie czy pracy. Śmialiśmy się bo widzieliśmy swoje odbicie. Z tego samego powodu śmieszą nas memy powielające też często stereotypy, ale udowadniające, że po prostu Polacy lubią śmiać się z samych siebie.

Dzisiaj mamy najczęściej ślepe naśladowanie zachodnich produkcji. Scenariusze gdzie tłem akcji jest wielkie miasto i życie warszawskich elit, problemy biznesmenów. Humor opiera się często na alkoholu, seksie, wulgaryzmach lub niewybrednych gagach.  Zamiast obserwacji życia – jakiś przerysowany wątek często mafijny. Patrzysz na kolejną romantyczną komedię z Karolakiem i czujesz zażenowanie. W kinie jeszcze jakoś człowiek parę razy się zaśmieje bo publiczność się śmieje i to wpływa na inne postrzeganie tego filmu. Jednak gdy włączy się ten film parę lat później w domu – to już nie działa. Myślisz tylko: czemu nikt już nie potrafi zrobić normalnej, polskiej komedii? Kręci się też dużo tzw. komedii romantycznych byleby tylko wyprodukować jakiś hit na walentynki. Problemem też jest fakt, że wielu aktorów zatrudnianych do takich ról po prostu nie ma potencjału komediowego – zostają zaangażowani tylko dlatego, że ładnie wyglądają w kadrze albo są bardzo popularni i przyciągają widza do kina. To co dawniejsze filmy wyróżnia to również znakomite aktorstwo, dobór aktorów do ról- choćby nawet legendarnego Wacława Kowalskiego, który wręcz był postacią Pawlaka. Stawiano również na tzw. „naturszczyków” jak choćby pamiętny Jan Himilsbach to chyba najlepszy przykład – ze zwykłego kamieniarza i pijaczka nie mając szkoły aktorskiej został zaangażowany w wielu filmach do ról często nawet epizodycznych dzięki swojej prawdziwości, realistycznemu wyglądowi i głosowi.

Kolejną przyczyną braku w polskim kinie dobrych komediowych produkcji w ostatnich latach jest wszechogarniająca poprawność polityczna, która nie pozwala na wiele żartów w imię zasady- byleby kogoś nie urazić. Współczesne społeczeństwa nie przez przypadek nazywane są pokoleniem ,,płatków śniegu’’ – bardzo wrażliwych nie tylko na krytykę ale nawet satyrę na ich temat. Weźmy taki może trochę głupkowaty, może trochę śmieszny serial komediowy – ,,13 Posterunek’’ kręcony w latach 90-tych, który dzisiaj nie miałby prawa bytu. W serialu tym często śmiano się właściwie ze wszystkich grup społecznych podkreślając panujące stereotypy. Dzisiaj taka produkcja miałaby problem już na etapie pozyskania sponsorów, a nawet gdyby się dostała się na ekran- szybko zostałaby zdjęta. Niestety cenzura istnieje do dzisiaj tylko przybrała inną formę. Z tego też powodu coraz mniej dobrych komedii nie tylko w Polsce, ale również w światowej kinematografii.

Jedynymi wyjątkami we współczesnym świecie są seriale. Jednym z nich był (ale też do czasu) serial ,,Świat Według Kiepskich’’ (1999-2022) – wzbudzający duże kontrowersje i krytykowany za przaśność i pokazanie patologicznej strony społeczeństwa, ale jednocześnie będący świetną satyrą z wieloma trafnymi nawiązaniami do rzeczywistości. Siłą tego serialu były kultowe teksty i wyraziste postacie takie jak Ferdek czy Marian Paździoch, w których każdy mógł utożsamiać jakąś osobę, ze swojego otoczenia, choćby wrednego sąsiada.

Wyjątkiem w XXI wieku jest też niewątpliwe serial ,,Ranczo’’ (2006-2016). Dlaczego został tak dobrze przyjęty przez widzów? Tutaj mamy nawiązanie do starych komedii: mała miejscowość, pokazanie przywar Polaków, często bez upiększania (słynna ławeczka pod sklepem), zderzenie kultur w przypadku główniej bohaterki z USA- Lucy oraz panujące układy i mechanizmy rządzące lokalną polityką (kariera polityczna wójta). Każdy z nas zna niejednego takiego karierowicza. Okazuje się, że da się zrobić dobrą, porządną komedię tylko twórcy wolą powielać zgrane, bezpieczne schematy.

Można też wspomnieć nie dawną Netflixową produkcję ,,1670’’ – serial może nie wybitny ale oryginalny i potrafiący nie raz rozbawić tym, iż akcja toczy się w XVII wieku, ale bardzo często nawiązywał do współczesności i to działało, ale tylko pierwszym sezonie. W drugim niestety dopadł go głupkowaty humor i brak pomysłu.   

Stare polskie komedie śmieszą, bo mówią prawdę o nas samych – z czułością, dystansem i bez pudrowania. Nowe często próbują być amerykańskie, a kończą się na odrealnionych problemach, sytuacjach i krzykliwych gagach. Nieliczne Wyjątki pokazują, że można inaczej – swojsko, z sercem i z uśmiechem. Może czas wrócić do tego, co działało: obserwować życie, a nie naśladować Hollywood.

Aktualizacje newslettera

Wpisz swój adres e-mail poniżej i zapisz się do naszego newslettera

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *