Poradnik Bezpieczeństwa czy może słomiany miś na skalę naszych możliwości?

Ostatnio do skrzynki na listy wpadła mi lektura, na którą nikt nie czekał i właściwie nikt nie potrzebował – Poradnik Bezpieczeństwa. Jest to praca zbiorowa Rady Ministrów pod redakcją Donalda Tuska. Czyli poradnik jak w dzisiejszych czasach zostać domowym preppersem za nie małe pieniądze.

Już na samym wstępie mowa o wiszącym nad nami nieuchronnym zagrożeniu – wojna, cyberataki, sabotaż i dywersja, katastrofa klimatyczna czy długotrwałe przerwy w dostawie prądu (blackouty), słowem apokalipsa.

Dalej mamy klasyczne działy edukacyjne: czym jest wojsko, policja czy straż pożarna (jakby ktoś nie wiedział), zachęta do wstąpienia do armii czy zaangażowania się w jakikolwiek sposób oraz delikatna wzmianka co grozi w razie uchylania się od służby. Pierwszy prawdziwy kwiatek pojawia się w dziale ,,Przygotowania’’ – ,,zadbaj o zdrowie psychiczne. Na twoje emocje duży wpływ mają wiadomości, które do Ciebie docierają – analizuj krytycznie ich treść’’ – pięknie powiedziane, szkoda tylko, że zapomnieli dodać, że to telewizja jest największym siewcą strachu i propagandy o czym można było się przekonać podczas pomoru czy początków wojny za wschodnią granicą. Całość utrzymana jest w konwencji grozy i napięcia, że zaraz coś się zacznie i lepiej spać z plecakiem ewakuacyjnym przy łóżku. Rozdział o plecaku ewakuacyjnym musiał powstać pod redakcją Kosiniaka z Kamyszem specjalistów od plecaków.

W książce tej na obywatela nakłada się cały szereg obowiązków: miej zawsze zatankowany samochód i sprawny (ale ograniczaj jazdę bo klimat), kup sobie CB- radio, walkie- talkie, taśmę uszczelniającą okna i drzwi, czujniki dymu, gazu, kup gaśnice, ubezpiecz dom, wykup wszystkie możliwe leki z apteki. W pracy również nie dadzą Ci spokoju- sprawdź czy szef zapewnił wszystko na wypadek ewakuacji. Masz obywatelu kupić dużo jedzenia, ale tylko na 3 dni. Kup maskę FFP3 – czyli (tę lepszą z filtrem), co ciekawe podczas tzw. pandemii wystarczyły zwykłe badziewne szmatki- za brak których wielu ludzi ukarano mandatami. Kup nawet agregat prądotwórczy – bo wiadomo, że to tania zabawka dla każdego Kowalskiego dostępna w każdej Biedronce. To wszystko obywatelu masz zapewnić sobie sam!  A jak usłyszysz sygnał alarmowy? Włącz od razu telewizję. Tylko nie powiedzieli, czy TVN, czy Republikę, bo nie wiem.

I kolejny kwiatek: „Zapewnij sobie alternatywne źródło ogrzewania, które nie działa na prąd”. Niby logiczne. Tylko jak to zrobić w dobie, gdzie rząd wespół z Unia Europejską od lat robi wszystko, żeby piece węglowe, gazowe, a nawet zwykłe kominki na drewno zniknęły z rynku bo przecież ekologia. Więc co jakie źródła ogrzewania mam sobie zapewnić?- Kominek na świece zapachowe? Kocyk, gorącą herbatę i przytulanie się do żony? (gorzej jak ktoś nie ma do kogo).

Wspomniany wyżej plecak ewakuacyjny to ekwipunek wyjęty prosto z marszu rzymskiego legionisty z I wieku n.e. – tylko zamiast zamiast hełmu, kolczugi, tarczy i krótkiego miecza, całego ekwipunku kuchennego i racji żywnościowych masz powerbank, folię NRC, wodę w butelkach czy krótkofalówki. Taka tam krótka lista: konserwy, batony energetyczne, apteczka, dokumenty w etui, gotówka w różnych nominałach, latarka, radio na baterie, nóż wielofunkcyjny, ubrania na zmianę, koc termiczny i nóż myśliwski (do zarzynania wroga czy do kanapek?).

A co ze schronieniem? No cóż, autorzy poradnika nie chcieli psuć Wam niespodzianki, więc zamiast konkretnej listy adresów czy mapki w środku książki dostajemy zdanie: „Informacje o lokalizacji miejsc schronienia znajdziesz w urzędzie gminy, jednostce Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej oraz na stronie gov.pl/kgpsp”.

Czyli w skrócie: jak usłyszycie syrenę, to najpierw biegnijcie do urzędu gminy (bo na pewno będzie otwarty w niedzielę o 3 w nocy), potem zahaczcie o remizę OSP (jeśli akurat nie mają wesela), a na deser sprawdźcie stronę internetową – najlepiej na telefonie, który akurat nie ma zasięgu, bo przecież blackout.

Dział o blackoutach mówi wprost: stracisz wodę, ogrzewanie, internet, telefon i – co najważniejsze – możliwość płacenia kartą. Codziennie wciskają nam płatności bezgotówkowe, walczą z gotówką w imię ekologii i nowoczesności, a tu nagle zonk – terminal padł, karta bezużyteczna, a Ty masz kawałek bezużytecznego plastiku w kieszeni i zero możliwości płatności. A co do ogrzewania- proponują Ci alternatywne źródła, które nie działają na prąd: piecyk gazowy, olejowy albo kominek. Czyli ten sam rząd, który przez lata zakazywał, ograniczał i karał za piece węglowe, kaflowe i stare kominki (od 2026 roku w wielu województwach stare „kopciuchy” to już przestępstwo z grzywną do 5 tys. zł!), teraz radzi: kup sobie piecyk gazowy lub olejowy albo kominek. Bo przecież gaz i olej to takie ekologiczne cuda, które nikt nie ogranicza, prawda? Hipokryzja na całego- najpierw zabraniają, potem każą kupić, a na końcu każą płacić gotówką, której wcześniej chcieli się pozbyć.

A na deser – słynne już wiadro. Gdzie autor uczy jak załatwiać potrzeby w sytuacjach kryzysowych, jakby obywatel nie wiedział, że w razie czego wystarczy butelka, krzak albo najbliższa dziura w ziemi.

Ktoś zapyta: po co nam ten miś? No właśnie nikt nie wie… To wszystko, drogi obywatelu, za jedyne 45 milionów złotych, dzięki którym dowiesz się, że żeby przeżyć apokalipsę, musisz zostać preppersem, żyć w nieustannym pogotowiu i to wszystko podlane sporą dozą hipokryzji. Słowem: 45 baniek na instruktaż dla mądrych inaczej – bo kto przy zdrowych zmysłach potrzebuje państwowego poradnika, żeby wiedzieć, że w ciemności przydaje się latarka, a w głodzie konserwa. Dziękujemy, rządzie i czekamy na drugą część jak prawidłowo myć ręce i zęby.

Aktualizacje newslettera

Wpisz swój adres e-mail poniżej i zapisz się do naszego newslettera

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *