Obowiązująca w Polsce Konstytucja z 2 kwietnia 1997 roku jest najważniejszym aktem prawnym stojącym w hierarchii źródeł prawa na samym szczycie. Niestety jak każdy niemal akt prawny w Polsce nie jest doskonały. Posiada wiele ogólników, które każdy interpretuje na swój sposób począwszy od prawników po wszelkich maści znawców, którzy nie czytali jej nigdy. Często jest to podyktowane pobudkami politycznymi. Po ostatnich wyborach prezydenckich w Polsce wyłonił się problem jaka jest faktycznie rola Prezydenta. Rządząca koalicja niezadowolona z wyniku wyborów postanowiła zepchnąć jego rolę jedynie do funkcji reprezentacyjnych i do podpisywania ustaw czyli do roli przysłowiowego ,,kwiatka do kożucha’’ i ,,długopisa’’. Niestety zarówno oni jak i wielu wspomnianych wcześniej znawców Konstytucji nie wie lub nie chce wiedzieć jakie są praktyczne kompetencje Prezydenta, a jest ich nie mało. Do najważniejszych z nich należy niewątpliwie prawo veta i inicjatywa ustawodawcza wynikająca z art. 118 ust. 1 Konstytucji. Ostatnio nowy Marszałek Sejmu- Czarzasty zapowiedział, że będzie stosował tzw. ,,marszałkowskie veto’’ z myślą głównie o inicjatywie Prezydenta. Instytucje, która nie jest znana polskiemu prawu. W każdym normalnym kraju naraziłby się na konsekwencje prawne, w tym przypadku odpowiedzialnością przed Trybunałem Stanu. Niestety nie w Polsce, gdzie prawo jest coraz bardziej teoretyczne, gdzie jednym można więcej, a innym mniej. To wrogie postępowanie obozu rządzącego zmotywowane jest wyłącznie kwestiami politycznymi, a więc w tym wypadku niemożnością przepchnięcia wielu swoich ustaw. Za nic mają zasady demokracji, na które umówili się we wspomnianej Konstytucji, za nic mandat jaki otrzymał Karol Nawrocki od 10,5 mln obywateli, który jako jedyny organ władzy wykonawczej jest wybierany bezpośrednio przez wyborców. Dla nich rola obywatela kończy się na wrzuceniu kartki do urny, a potem ,,morda w kubeł i widzimy się za 4 lata’’. Zapominają o art. 4 konstytucji, że władza zwierzchnia należy do Narodu, gdzie ten oto Naród sprawuje władze przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio.
Inną kwestią z kolei jest głośny nie dawno wyrok TSUE, który zobowiązał Polskę do uznawania małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą. Tutaj środowiska lewicowo-liberalne odtrąbiły sukces uznając, że prawo UE w tym wyroki TSUE stoją wyżej nad polską Konstytucją. Nie jest to prawdą, gdyż to Konstytucja stoi na czele źródeł prawa w Polsce, a Traktat akcesyjny z Unią Europejską jako ratyfikowana umowa międzynarodowa jest w tej hierarchii na 2 miejscu, zaraz po Konstytucji. W takim przypadku bez zmiany ustawy zasadniczej tego typu przepisy nie mają w Polsce zastosowania. Niestety wiele z tych środowisk uważa że Polska wstępując do Unii i przyjmując następnie Traktat Lizboński oddała całe polskie prawodawstwo instytucjom europejskim. Kolejna zła interpretacja motywowana nieodwzajemnioną miłością do UE. W takim razie po co w Polsce mamy Prezydenta, Premiera z całą Radą Ministrów, Sejm czy Senat skoro według tego rodzaju myślenia mają być oni jedynie wykonawcami uchwalonego w Brukseli prawa. Niestety Unia wykorzystuje swoją pozycję do odbierania Polsce po kawałku jej suwerenności. Dąży do dominacji w każdej dziedzinie życia i do federalizacji stąd takie naciski. Polska absolutnie nie powinna ulec tej presji i tego wyroku po prostu nie uznać, co nie jest nowością w UE, wiele krajów po prostu tego nie robi.
Jaka jest wobec tego waga polskiej Konstytucji. Czy jest to najwyższe prawo obowiązujące w Rzeczpospolitej czy tylko książeczka służąca do wymachiwania na wiecach gdzie zapisane są teoretyczne przepisy i każdy interpretuje ją tak jak jest dla niego korzystnie. Osobiście uważam, że Polsce potrzebna jest nowa Konstytucja, w której zmieniono by wiele istniejących zapisów ze starej, może nawet przyznanie Prezydentowi większych kompetencji i doprecyzowaniem istniejących przepisów tak by nie było wątpliwości co ,,autor miał na myśli’’ i by nikt nie miał wątpliwości czy ważniejsze jest prawo krajowe czy europejskie. To też wyraźniejsze podkreślenie inicjatywy Narodu w decydowaniu o najważniejszych sprawach Państwa takich jak referenda, zmniejszenie liczby posłów o połowę oraz zniesienie wszelkich immunitetów zarówno posłom, senatorom jak również sędziom, prokuratorom.


Tak jest faktycznie dajemy za dużą możliwość wpływu na politykę przedstawicielom, a za mało Polacy mogą bezpośrednio wpływać na to, co się w Polsce dzieje.
Dlatego trzeba zreformować instytucje referendów jako jedną z najdoskonalszych form wyrażenia opinii przez obywateli. Niestety w naszym systemie traktowana bardzo po macoszemu. Należałoby znieść próg referendalny, nie jak teraz jest, żeby referendum było ważne musi być ponad 50 % frekwencja. Próg ten powinien być obniżony choćby do 30 % lub zniesiony całkowicie.